Nowy pomysł minister oświaty: „Na zariadku stanawiś!”

228

Audronė Pitrenienė, nasza pani minister „od oświecania” wpadła na kolejny pomysł. W pakiecie nowości na nowy rok szkolny będą 25-minutowe przerwy po 5. lekcji. Przeznaczone na sport. No, żeby uczniowie mogli odpocząć od lekcji.

Coś podobnego, taka „fiz-zariadka” za moich czasów była m. in. w wileńskiej „Syrokomlówce”. Przed pierwszą lekcją szkolny didżej przez radiowęzeł puszczał na całą szkołę muzykę. Ale tę politycznie poprawną, bez broń Boże, np. „Rasputina’ Boney M!”.
W korytarzach stawaliśmy rzędami, a nauczyciel „sportowiec” pokazywał, jakie ruchy muszą wykonywać nasze kończyny górne i dolne. Nawet fajna była taka pobudka, bo śmiechu było aż po pachy od tych wygibasów.
No, ale jak będzie wyglądać to teraz? Pani minister proponuje, żeby chłopcy np. kopali piłkę (w korytarzu?), a dziewczynki tańczyły (w kółko Macieju?).
Jeżeli w zorganizowany sposób, to potrzebni są jacyś trenerzy. A jeśli uczniom dać wolną rękę, to będzie sport… w smartfona. Skąd to znamy?
A na poważnie. Uczniowie mają po 8-9 lekcji, przychodzą zmęczeni do domów z mętlikiem w głowie, a tu jeszcze pół godziny się doda.
A może lepiej lekcje skrócić o 5 minut i mamy ten czas na sport?