352, 1 105, 4 000… czy więcej?

130

Na początku trochę matematyki — 352, 1 105, 4 000 — tylu Litwa miała, ma obecnie, albo będzie musiała przyjąć uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Na pierwszą liczbę zgodziliśmy się sami, do drugiej zmusiła nas Bruksela, a trzecia rzekomo jest rzeczywistą, którą nam narzucono. O tej ostatniej całkiem poważnie napisał największy na Litwie portal. Jednak największy raczej nie zawsze oznacza najpoważniejszy, bo portal liczbę 4 000 podał na podstawie domniemanej rozmowy z domniemanym rozmówcą — rzekomo z litewskim emigrantem zarobkowym z Niemiec. Czy warto więc przejmować się rzekomą liczbą 4 000 uciekinierów, nawet, jeśli portal ten byłby poważny, a jego rozmówca prawdziwy i prawdziwa byłaby też podana liczba? Raczej nie. Bo oprócz matematyki jest jeszcze życie… Samo życie. A ono zadaje dziś pytanie, czy wielu z tych 352, 1 105, czy 4 000 uciekinierów zechciałoby zostać u nas na stałe? Zostać w kraju, gdzie nawet więźniowie głodują w walce o przyzwoite warunki więzienia; w kraju, gdzie pracujący wychodzą na ulice przeciwko „niewolniczemu wyzyskowi”, a władze im, że „agenci Kremla”; w końcu w kraju, z którego masowo uciekają nawet rdzenni jego mieszkańcy, jak ten też rozmówca portalu? Odpowiedź na te pytania znajdziemy po roku, gdy poszukamy, czy którykolwiek z uchodźców u nas został. Odpowiedź wtedy na pewno znajdziemy. Uchodźców już raczej nie…