Trafiła kosa na kamień

221

Sejm i prezydent nie lubią się nawzajem. Pokazują to dwa już głosowania ws. nominacji na stanowisko prokuratora generalnego. Dalia Grybauskaitė już dwie kandydatury Sejmowi zaproponowała. Parlamentarzyści zaś dwie kandydatury odrzucili, choć jawnie nawet byli „za”. Pokazali prezydent, że choć i jest głową państwa, to z parlamentem musi się liczyć. A nie liczyła się, bo o nazwiskach kandydatów na jedno z najważniejszych stanowisk wymiaru sprawiedliwości posłowie dowiadywali się już po prezydenckiej nominacji. Traktowanie ich jako posłuszną maszynę do głosowania uznali za prezydencki afront. Przegłosowali więc nie tyle przeciwko kandydatom, co przeciwko prezydenckiej hegemonii, bo wszak przedstawicielami republiki parlamentarnej są.

Ot i trafiła kosa na kamień, że aż korporacje prawnicze zaapelowały do Grybauskaitė, żeby odłożyła na bok swoje osobiste ambicje i dogadała się z parlamentem. Prezydent jednak zamiast zejść z ambicji oświadczyła najpierw, że nie będzie już temu Sejmowi proponowała kolejnych kandydatów, a potem postawiła ultimatum, że owszem zaproponuje, ale jeśli głosowanie posłów będzie otwarte. Prezydent więc zamiast wody, oleju chlusnęła do ognia konfliktu — będą głosowali jawnie. Chyba nietrudno zgadnąć, jaka będzie odpowiedź posłów? Trudno natomiast przewidzieć, kiedy się skończy to zmaganie między kosą a kamieniem, bo jak widać — kosa jest tępa, a i kamień głęboko w ziemi osadzony.