Kto bardziej groźny?

194

Na Polskę spada fala krytyki za „łamanie demokracji” ze strony instytucji finansowych. Nic dziwnego, skoro rząd Beaty Szydło wprowadził podatek bankowy i zapowiedział walkę z wyprowadzaniem kapitału z kraju. Do grona krytykantów dołączył także litewski ekspert od wszystkiego, finansista banku Swedbank Nerijus Mačiulis, który stwierdził, że Polska stała się równie nieprzewidywalna, co Rosja, i stanowi dla Litwy zagrożenie.
Wypowiedź, pasująca bardziej do czasów prosowieckiej dyktatury Antanasa Smetony, niż normalnych czasów, została skrytykowana przez praktycznie wszystkich. Ale abstrahując od krytyki, warto się nad zagrożeniami zastanowić — każdy może to zrobić samodzielnie, wraz ze stosownymi obliczeniami. Ot, taka prosta sprawa — można sobie porównać ceny usług bankowych, choćby przelewów, w bankach w Polsce, a w bankach na Litwie, na przykład w Swedbanku i sprawdzić różnicę.
Albo można zadać pytanie, co dla Litwy jest groźniejsze — przykład z Polski, czy, przykładowo, zmonopolizowanie rynku usług finansowych przez banki ze Skandynawii. Czy nie istnieje zagrożenie, że te banki mogą między sobą się zmówić co do cen na rynku, stóp procentowych i procedur? Albo, czy nie mogą wyprowadzać kapitału z Litwy w czasach kryzysu? Może dlatego tak się boją Polski?