Na kolędę z… pistoletem?!

201

Już, niestety, przyzwyczailiśmy się do wszelkiego rodzaju przestępczości panującej na naszym ziemskim padole płaczu. Ale tak bezczelnego rozboju, jaki w tym tygodniu miał miejsce w Kołobrzegu, mało chyba kto by się spodziewał. Dwóch zbirów — 26- i 34-latek — napadło na księdza chodzącego po kolędzie. Próbowali ukraść duchownemu saszetkę z pieniędzmi, jednak spłoszyło ich to, że w trakcie szarpaniny ksiądz głośno wzywał pomocy. Uciekli, ale na szczęście całe zajście nagrały kamery osiedlowego monitoringu i teraz bandytom grozi nawet 12 lat więzienia. Mieszkańcy są zbulwersowani tak zuchwałym napadem: żeby to kraść przez wiernych ofiarowane datki! To teraz co? Ksiądz z ochroniarzem czy pistoletem pod sutanną musi chodzić?!
Obrzydliwy bezwstyd i brak cienia poszanowania do Kościoła przez pozbawionych jakichkolwiek moralności osobników zdarza się i w wileńskich kościołach. Sam widziałem kiedyś w kościele Ducha Świętego ślady (puste miejsca w gablotach i jaskrawszy kolor materiału) po powyrywanych wotach — srebrnych, złotych nogach, rękach, sercach — ofiarowanych przez wiernych jako znaki podziękowania Bogu za uzdrowienie, otrzymane łaski czy na dalszą opiekę.
Co robić, żeby do takiego świętokradztwa nie dochodziło? Banalnie, ale trzeba zainstalować kamery w świątyniach, albo przynajmniej zaszklić gabloty z wotami. Tylko chyba szkłem pancernym, bo bydlak może i z młotkiem zamiast różańca przyjść…