Fundusz łapówkarski to symptom

180

Ostatnio pewna posłanka, godność jej litościwie przemilczmy, zabłysnęła propozycją, by przy szpitalach utworzyć fundusz łapówkarski — by pacjenci, chcący się odwdzięczyć lekarzom, zamiast im do rąk, wpłacali gratyfikacje na specjalny fundusz, z którego by pieniądze dzielono pomiędzy personel szpitala. Propozycja taka jest symptomem schyłkowej fazy socjalistycznego modelu państwowości, w jaką wkraczamy.
Otóż, socjalistyczne czy komunistyczne myślenie wychodzi z założenia, że wszelkie funkcje publiczne pełnić powinno państwo. W tym celu zabiera ono od obywateli większą część wypracowywanego przez nich dochodu, rzekomo właśnie na poczet świadczenia tych usług. Wówczas środki te są przejadane bezproduktywnie przez aparat administracyjny, a obywatele muszą się i tak sami zatroszczyć o swój byt — przerabialiśmy to w historii nie raz, czy to, gdy w sowieckiej Rosji politykę wojennego socjalizmu zastąpiła Nowa Ekonomiczna Polityka (NEP), czy choćby teraz, kiedy politycy de facto przyznają, że państwo nie jest w stanie płacić lekarzom adekwatnego wynagrodzenia i sugerują, by „dorzucili się” obywatele — mimo że obywatele (a nie państwo!) i tak już płacą na nich podatki i składki. Tylko wypada wtedy zapytać — po co?