Czy polski rząd chce znów sprzedać Polaków na Litwie?

150

Muszę uspokoić Czytelników — raczej nie ma powodów do obaw, że odpowiedź na zadane w tytule pytanie jest twierdząca. Bo chociaż po ociepleniu i natężeniu częstotliwości spotkań między politykami, ale też dziennikarzami z Polski i Litwy, pojawiło się wiele komentarzy, że znów w imię ideologii Giedroycia możemy zostać przehandlowani za mityczne „strategiczne relacje”, to raczej nie należy dawać im wiary.
Prawa językowe i oświatowe Polaków na Litwie, czy zakaz pogarszania naszej sytuacji są zawarte w Traktacie o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy między Polską a Litwą z 1994 roku.

Te punkty Traktatu nie są przestrzegane, co jest bardzo łatwe do sprawdzenia, a co rzutuje nie tylko na jakość relacji między Polską a Litwą, czy między Litwą a nami, jej obywatelami narodowości polskiej, ale także na pozycję międzynarodową Polski — zachęca bowiem inne podmioty do nieszanowania swych zobowiązań wobec Rzeczypospolitej.

W dzisiejszych niespokojnych czasach, wiele państw — Czechy, Słowacja, Węgry, Łotwa czy właśnie też Litwa — spoglądają na Polskę jak na potencjalnego lidera regionu czy przykład do naśladowania.

A lider nie przehandlowuje swych rodaków za nienamacalne „ocieplenia” relacji i żaden rozsądny polski polityk takich „układów” nie poprze.