Niemiecka chciwość

206

Od pewnego czasu Niemcy, w tym przedstawiciele rządu na czele z wicekanclerzem i ministrem gospodarki Sigmarem Gabrielem, opowiadają się za pogłębieniem współpracy gospodarczej z Rosją. W Berlinie odmraża się idee stworzenia wolnej strefy gospodarczej od Lizbony do Władywostoku. Coraz głośniej mówi się o potrzebie zniesienia sankcji przeciwko Rosji. Rzekomo od tego „wszystkim zrobi się lepiej”.

Oczywiste jest, że gospodarka to rzecz fundamentalna dla każdego państwa. I niemieccy politycy stają na głowie, aby zadbać o dobrobyt własnych wyborców. Dbając o to zapominają jednak, że inną fundamentalną sprawą dla funkcjonowania państwa jest bezpieczeństwo. I chodzi nie tylko o bezpieczeństwo samych Niemiec, ale także o bezpieczeństwo państw położonych na wschód od nich. W tym Litwy i Polski, które w wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę czują się szczególnie zagrożone kremlowską polityką imperialną.

Dzisiaj zniesienie sankcji będzie odczytane przez Rosję jako słabość Europy i przyzwolenie do dalszych działań podobnych do tych na Krymie czy wschodzie Ukrainy. Za skutki takiej krótkowzroczności zapłacimy wszyscy, w tym wyborcy niemieckich polityków. Zapłacimy drogo.