Jaka piękna katastrofa

160

Z afery łapówkarskiej (już byłego) prezesa Ruchu Liberałów Republiki Litewskiej zrobiła się cała telenowela — ze spiskami, emocjami i wyciskaniem łez. Najpierw tymczasowym szefem został kontrowersyjny milioner i europoseł Antanas Guoga, posiadacz podwójnego obywatelstwa — litewskiego i australijskiego — bo, jak widać, niektórym wolno więcej. Ale zaraz go wycisnęła z tego stanowiska, a także i z partii, mniej przedsiębiorcza, ale za to krzykliwa i liczna frakcja mera Wilna Remigijusa Šimašiusa, w rzeczywistości prawdopodobnie podporządkowana Eugenijusowi Gentvilasowi z Kłajpedy.
Šimašius zatem zostanie pewnie i szefem partii.
A co nam z tego?
Mer, zarazem kierujący partią, zaniedba i tak niezbyt przez niego zadbane Wilno. A obecność przy jego boku Gintarasa Steponavičiusa, odpowiedzialnego za antypolską reformę szkolnictwa, oznacza, że dalej nie będzie spokoju.
Z drugiej strony, partia pozbawiona bardzo wyrazistych osób, stanie się jeszcze bardziej wydmuszką piarowców niezdolną do podejmowania jakichkolwiek konstruktywnych działań — a więc z trzeciej siły politycznej powróci do roli przybudówki postkomunistycznego Związku Ojczyzny.
Jak mówił klasyk — jaka piękna katastrofa.

Józef Leszczyc