Dobrze, gdy przywódca wie, dokąd chce prowadzić

137

Demokracja nie jest może ustrojem najdoskonalszym, ale na pewno najbardziej sprawiedliwym. Dlaczego? Bo daje ludziom taką władzę, jakiej są warci.
Wyniki ostatnich sondaży przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych pokazują, że Amerykanom coraz bardziej zaczyna imponować styl bycia i kontrowersyjne wystąpienia Donalda Trumpa.

Multimiliarder zapewnia, że będzie silniejszym przywódcą niż Obama, oraz że przywróci prawo i porządek. Republikanie z kolei cieszą się, że mają kandydata, który co prawda – jak sami przyznają — jest grubianinem, ale za to ma wolę bycia przywódcą.
„Nasz kraj stęsknił się za liderem – przekonywała podczas konwencji Partii Republikańskiej jedna z delegatek. — Nie zawaha się, jeśli trzeba będzie zabić terrorystów zagrażających życiu Amerykanów”.
Wygląda na to, że Republikanie starają się wygrać za wszelką cenę.
Czy jednak w tym przypadku cena nie będzie zbyt wysoka?

Wybory Amerykanów mogą drogo kosztować i to nie tylko Stany Zjednoczone, ale także nas wszystkich.
Prezydent w USA może prawie wszystko. Jest na równi z Kongresem reprezentantem narodu, szefem rządu, liderem partii, z której się wywodzi i głównodowodzącym sił zbrojnych. Nie trzeba chyba przekonywać, że osoba o takich uprawnieniach w znacznym stopniu wpływa też na politykę europejską i na bezpieczeństwo państw NATO.