Kto musiałby pomilczeć

71

Rozrastający się skandal korupcyjny nie tylko pochłania kolejnych prominentnych polityków, ale prowokuje również rządzących nami do szczerych do bólu zeznań, które ujawniają ich arogancję i głupotę.
„Bardzo nie chce się, aby wymiar sprawiedliwości uczestniczył w procesie wyborczym… Komu jak komu, a Związkowi Liberałów teraz naprawdę trzeba byłoby pomilczeć…” — grzmiała w środę na antenie „Žinių radijas” przewodnicząca Sejmu RL i zarazem jedna z liderek Partii Pracy Loreta Graužinienė.

No i prawda, co to sobie pozwalają prokuratorzy, oskarżając partyjnego kolegę Graužinienė Vytautasa Gapšysa o przyjęciu 25 tys. euro łapówki. Przecież to może zniechęcić wyborców do głosowania na Partię Pracy. I jak wynik — w następnej kadencji partia Graužinienė i Gapšysa przestanie współrządzić Litwą.

Sądzę, że taka głęboka i zdeterminowana filozofia przewodniczącej Sejmu RL mogłaby spodobać się, na przykład, przemytnikom papierosów, przyłapanych na gorącym uczynku. Na pewno są bardzo niezadowoleni z udziału prokuratorów w „procesach gospodarczych”.

No, a liberałowie oczywiście powinni milczeć, a nie cieszyć się z wpadki Gapšysa. Przecież ich byłego przywódcę Eligijusa Masiulisa śledczy oskarżają o przyjęcie 100 tys. euro, a nie jakiś tam nędznych 25 tys. — jak w przypadku Gapšysa.
Naprawdę trzeba byłoby pomilczeć i to nie tylko liberałom.