Prawdziwie olimpijski gest Polaka

90

Igrzyska, igrzyska i po igrzyskach. Litwa podlicza swoje zyski i straty. Łotwa… nie musi tym się zamartwiać, bo z pustymi torbami wrócili jej olimpijczycy. A Polska? O Polsce jeszcze głośno, choć w Rio wszystko ucichło.
A to za sprawą wspaniałego gestu jej dyskobola, Piotra Małachowskiego, który zdobył srebro.
Otóż on — w odróżnieniu od reszty medalistów — nie zawiesił swojego medalu w gablocie, żeby codziennie cieszyć serce swoją dumą.
Kiedy dowiedział się o apelu rodziców Olka Szymańskiego, chorego na raka, któremu na leczenie w Ameryce brakuje 126 tys. dolarów, nie zastanawiał się ani chwili i postanowił pomóc na swój, „olimpijski” sposób.
Otóż wystawił na aukcję swoje cenne trofeum, zaznaczając, że chce zebrać środki finansowe dla pokrzywdzonego przez los chłopca. I udało się! We wtorek jego medal kupili Sebastian i Dominika Kulczykowie. Za kwotę, która pozwoliła na zakończenie wcześniej rozpoczętej zbiórki.
„Udało nam się pokazać, że razem możemy czynić cuda. Mój srebrny medal dziś wart jest o wiele więcej niż jeszcze tydzień temu. Wart jest życia i zdrowia małego Olusia. To nasz wielki wspólny sukces” — powiedział darczyńca. Nie — dobroczyńca.
Ten gest polskiego dyskobola zauważyły zagraniczne media. Ba! Nawet litewskie, które bardzo niechętnie, a czasami nawet sarkastycznie relacjonowały sukcesy swoich — bliskich przecież swoją wspólną historią — sąsiadów. Może zauważą to wydarzenie i olimpijczycy z innych krajów, którzy najczęściej swe medale sprzedawali, kiedy kończyły się pieniądze z dawnej chwały.