Minister, który nie może

122

Minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevičius nie należy na pewno do grona polakożerców, chociaż i jemu się zdarzały niefortunne wypowiedzi. Ma jednak reputację osoby, której na dobrych relacjach z Polakami zależy. Jako z takim został z nim przeprowadzony wywiad przez Jerzego Haszczyńskiego z „Rzeczpospolitej”. Pada w nim interesujące stwierdzenie — otóż minister by chciał, by problemy Polaków zostały rozwiązane, ale nie ma na to żadnego wpływu, gdyż zajmuje się nimi parlament.
Taka retoryka pojawia się za każdym razem — „my chcemy, ale parlament nie chce”. Zupełnie, jakby tenże parlament był jakąś odizolowaną od świata i logiki kolonią, do której nikt nie ma dostępu i nie może porozmawiać choćby ze swoimi partyjnymi kolegami na tematy, którymi zatroskanie tak bardzo deklaruje dla polskich mediów. To tak, jakby zamiast porozmawiać z posłami, poruszać z nimi te tematy, jedyną możliwością było czekanie na kolejne wybory z nadzieją, że się pojawi mityczna „wola polityczna”.
Cóż, przy całej sympatyczności osoby ministra Linkevičiusa, ale takie wypowiedzi wyglądają niepoważnie. Co gorsza, po nich niepoważnie też wyglądają instytucje demokratycznego państwa, które teoretycznie mają reprezentować interesy obywateli.