Litwa na uboczu

174

W Unii Europejskiej nabiera rozpędu dyskusja nad przyszłym kształtem wspólnoty. W tym tygodniu podczas XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orban zapowiedzieli kontrrewolucję kulturową w Europie. Ma to stać się przeciwdziałaniem przeciwko kryzysowi tożsamości narodowej. Przeciwdziałaniem lansowanej w Europie polityce multi-kulti. Ostatnimi kroplami, które przyczyniły się do ogłoszenia tej inicjatywy, stały się Brexit i kryzys migracyjny w UE.

Inicjatywa Kaczyńskiego i Orbana nie musiała długo czekać na reakcję europejskich środowisk liberalno-lewicowych: „Europa nie potrzebuje kontrrewolucji. Krytyka europejskich wartości może zaszkodzić stosunkom Polski i Węgier z innymi krajami”. I to zapewne dopiero początek trudnej rozmowy o tym, jak ma wyglądać Unia. Przekształcić się w superpaństwo, w którym będą zacierane granice między państwami, czy być Europą Ojczyzn, co pozwoli na zachowanie odrębności politycznej zjednoczonych krajów.

Co na to Litwa? Nic. Wygląda na to, że albo litewscy politycy nie wierzą, że głos niedużego kraju będzie usłyszany podczas tej dyskusji, albo przyszłość UE i Litwy w niej jest dla nich absolutnie obojętna.