Chrześcijańskie Chiny mimo prześladowań

222

W połowie października grupa księży, zakonnic i wiernych z miasta Anyang w chińskiej prowincji Henan demonstrowała domagając się odszkodowania za budynek należący do diecezji. Lokalne władze zburzyły go, a pusty już teren zamierzają sprzedać. Na miejsce protestu katolików komunistyczne władze wysłały służbę bezpieczeństwa. Ta pobiła m. in. zakonnice. To nierzadki obrazek w Chińskiej Republice Ludowej, a i tak dość łagodny. Według międzynarodowej organizacji „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” ChRL należy do 10 najbardziej niebezpiecznych dla chrześcijan krajów świata.

Chiński dysydent i publicysta Cao Changqing twierdzi, że Pekin dobrze przestudiował to, co wydarzyło się w Polsce, gdzie Kościół katolicki odegrał ogromną rolę w procesie obalania dyktatury. Dlatego władze Chin od kilku lat wzmagają represje przeciwko chrześcijanom.

Ale mimo polityki władz, Chińczycy coraz częściej widzą chrześcijaństwo jako czynnik, który może odbudować zniszczoną przez komunistów tkankę narodu chińskiego. Dlatego już dziś w kraju jest ponad 100 mln chrześcijan i szacuje się, że w 2030 r. będzie ich 247mln. Chiny staną się więc krajem o największej liczbie chrześcijan na świecie.

Hana Shen
*Autorka jest publicystką „Gazety Polskiej Codziennie”