Co nam z resetu

197

Nowe władze Litwy usilnie deklarują potrzebę naprawy stosunków z Polską.
O tym już niejednokrotnie mówili premier Saulius Skvernelis i minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius.
Z kolei w tym tygodniu specjalną rezolucję na ten temat przyjął Sejm.
Jeszcze więcej o tym mówią czołowi litewscy politolodzy i dziennikarze. Najczęściej powtarza się — potrzebny jest reset, powrót do tych stosunków, jakie mieliśmy za czasów Valdasa Adamkusa i Aleksandra Kwaśniewskiego.
Ale czy rzeczywiście Litwa i Polska potrzebują resetu tamtych stosunków? Litewscy politycy — dążący do resetu — powinni zdawać sobie sprawę, że to właśnie tamte tak zwane „strategiczne partnerstwo” doprowadziło do dzisiejszego pata w relacjach.
Łamanie praw polskiej mniejszości na Litwie przez litewskie władze i przymykanie na to oczy przez ówczesne władze w Warszawie — to fundamenty tamtego nieszczęsnego „strategicznego partnerstwa”.
I jeśli nowe władze w Wilnie sądzą, że znowu da się odtworzyć taki model polsko- litewskich relacji, to mocno się mylą.
Na pewno nie będzie na to zgody ani polskiego rządu, ani Polaków na Litwie. Kluczem do poprawienia tych stosunków jest zaprzestanie dyskryminacyjnej polityki wobec obywateli polskiej narodowości.