Podsumowań czas

Koniec roku zawsze — z przyczyn chyba zupełnie naturalnych — jest tym momentem, w którym się pewne rzeczy podsumowuje. Czynią to nie tylko księgowi, ale każdy z nas odczuwa potrzebę zatrzymania się na moment, by sporządzić bilans mijających dwunastu miesięcy. Rzeczy dodatnie, ujemne, zyski i straty.
Chętnie tworzymy rankingi najważniejszych rzeczy świata polityki, zazwyczaj wynosząc na piedestał najbardziej błahe i pomijając te najważniejsze. Mówimy o wojnach, a zapominamy o ich ofiarach. Wspominamy o wyborach, a pomijamy milczeniem ich koszt — skłócone społeczeństwa. I to odwrócenie priorytetów ma miejsce także w życiu prywatnym.
Pod koniec roku przede wszystkim warto nie liczyć pieniądze i sukcesy, ale zrobić rachunek sumienia. Komu się sprawiło przykrość, zrobiło świństwo, być może wyrządziło podłość. Popełniło błąd czy nietakt. Czasem bywa za późno na zadośćuczynienie lub przeprosiny — wówczas przynajmniej przed sobą należy przyznać brak racji.
Wyrządzone dobro wraca — ale zło także. Warto więc uwzględnić w rocznym podsumowaniu tę maksymę, by rok później bilans był lepszy.