Drobnostka przewodniczącego Pranckietisa

180

Przewodniczący Sejmu RL Viktoras Pranckietis raczył był zauważyć, iż sprawa pisowni nazwisk to „drobnostka”. I że przez te drobnostki nie widzimy spraw strategicznych. Jest to istotnie interesujące określenie sprawy, która od dwudziestu ponad lat zatruwa relacje polsko-litewskie — ale wprowadzanie nowomowy i zastępowanie pojęć nie sprawi, że problem przestanie istnieć.
Sprawa nazwisk (a dokładniej, urzędowa praktyka ich fonetycznego przepisywania wbrew regułom tejże litewskiej gramatyki, wprowadzona przez sowieckich okupantów) z punktu widzenia państwa jest rzeczywiście drobnostką, z której zrobiono ogromne zagadnienie — lecz zrobili to właśnie litewscy politycy. Rozwiązać sprawę można ministerialnym rozporządzeniem, a rozciągnięto ją po sądach konstytucyjnych i gremiach coraz durniejszych ekspertów. Tworzono pomysły na pisownię na drugiej, czwartej i kto tam jeszcze wie której stronie paszportu, na pisownię podwójną, a może i potrójną. Rozdmuchano do granic absurdu.
Panu przewodniczącemu Pranckietisowi udzielę rady, całkiem za darmo i z dobrego serca. Polityka się opiera na zaufaniu. Jak ktoś nie umie załatwić drobnostek, to w sprawach większych, a nawet strategicznych, tym bardziej mu nikt poważny nie zaufa.