Jesteśmy już nordykami. I co?

223

Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła w poniedziałek, że kraje bałtyckie — a zatem Litwa, Łotwa i Estonia — od teraz są Europą Północną. Ma to znaczenie z punktu widzenia gromadzenia danych statystycznych o regionach świata, a poza tym — czysto symboliczne. Przy okazji się okazało, że dla ONZ nie istnieje pojęcie Europy Środkowej, istniejącej wszak kulturowo, cywilizacyjnie i historycznie o wiele bardziej niż mityczna Północ, ale co tam te kilkadziesiąt milionów Europy Środkowej może wiedzieć, nieprawdaż?
I chociaż ponoć bycie Północą to prestiż, bez odpowiedzi pozostaje całkiem sporo pytań. Czy teraz standardy dbania o mniejszości narodowe będą jak na Północy, np. w Finlandii? A może przestaną nas rabować północnoeuropejskie banki, a ich cyniczni namiestnicy przestaną z łamów mediów męczyć swoimi bezczelnymi pyskami? A może pojawi się poszanowanie wolności mediów, szacunek do człowieka jako jednostki? Żartuję. Wiadomo, że ani wynagrodzenia nie pójdą na skutek stania się Północą w górę, ani władza nie będzie bardziej szanowała obywatela.
Ale za to jesteśmy Północą! Dzielnie poradziliśmy sobie z problemem, którego nikt inny by nie wymyślił.