Europa choruje

163

W Holandii pewna lekarka postanowiła — z własnej inicjatywy — dokonać eutanazji 80-letniej pacjentki, cierpiącej na demencję. Wsypała jej do kawy środek usypiający, po czym zaczęła wstrzykiwać truciznę. Gdy staruszka się obudziła i zaczęła bronić, „lekarka” wezwała na pomoc rodzinę pacjentki. Sprawa ma trafić do sądu, ale nie po to, by ukarać kobietę za morderstwo, tylko by ustanowić ramy prawne dla podobnych sytuacji w przyszłości.

Obecnie w Holandii trwa debata na temat możliwości rozszerzenia eutanazji, aby była dopuszczalna nie tylko w przypadku osób „nieznośnie cierpiących”, ale także wszystkich ludzi powyżej 75. roku życia, niezależnie od stanu zdrowia. Wystarczy, że nie będą chcieli dłużej żyć. W Belgii dopuszczalna jest zaś eutanazja dzieci.

Europa niewątpliwie cierpi na chorobę określaną czasem mianem „cywilizacji śmierci” — mieszankę rozbuchanego konsumpcjonizmu, odrzucenia wartości i dystrofią społeczeństwa. Mylą się jednak ci, którzy uzdrowienia doszukiwaliby się w Rosji,  z jej tradycyjną pogardą dla życia i jednostki, aborcją na życzenie, epidemią HIV, alkoholizmem i narkomanią, raczej trudno oczekiwać, by mogła kogokolwiek „wyleczyć”.

Żadna choroba nie odejdzie, jeśli nie będzie z nią walczył sam organizm. Europy nie uzdrowią żadne zewnętrzne siły, jeśli my — Europejczycy — nie weźmiemy się do roboty.