Obyśmy nie zaczęli żyć jak dawniej…

210

„Cały Facebook żyje pogrzebem zamordowanego czterolatka. Wszędzie pełno zdjęć, ludzie nie znają naprawdę granic” – usłyszałam dziś rano. To prawda, temat śmierci chłopca w Kiejdanach od tygodnia jest na Litwie tematem nr 1. Mówią o nim i piszą wszystkie media, jest też nieustannie komentowany w mediach społecznościowych. Czy będzie to tylko kolejna tragedia, nad którą wszyscy wokół trochę popłakali, a potem szybko zapomnieli?
Wydaje się, że jest szansa, że na tym się nie skończy. Po pierwsze, jest nadzieja, że Litwa zdecyduje się na zmianę prawa. Ale żadne, nawet najlepsze regulacje prawne nie pomogą, gdy zabraknie osób, którym będzie się chciało wtrącać „w nie swoje sprawy”. Los wielu dzieci zależy nie tylko od posłów, pracowników socjalnych czy policji. Często, tym, co może przesądzić o przebiegu wydarzeń, jest reakcja sąsiada czy kogoś z rodziny.
Po wydarzeniach w Kiejdanach wydaje się, że wrażliwość, na to, co dzieje się obok nas, wzrasta. W mediach pojawiają się informacje na temat kolejnych pobitych dzieci. Pokazuje to nie tylko skalę problemu, ale też to, że powoli obojętność jest przełamywana. Pozostaje mieć nadzieję, że wrażliwość na przemoc wobec dzieci nie minie, gdy temat tragedii w Kiejdanach zejdzie z pierwszych stron.
Obyśmy nie zaczęli żyć spokojnie, jak dawniej…