Baćka Łukaszenka śpi spokojnie…

356

W tym tygodniu politycy litewscy, różnego szczebla i maści, znów podnieśli na cały świat (o ile ten usłyszał ten szept) larum w sprawie budowanej prawie pod Wilnem (50 km) białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu.

Przypominano, że to i niebezpiecznie blisko w razie katastrofy i że budowa, gdzie doszło już do kilku incydentów budowlanych, nie jest monitorowana przez międzynarodowych ekspertów.

No i co na to Baćka Łukaszenka? Śmieje się – moja Białoruś, moje sprawy! Zupełnie jak w tej scence z polskiego kabaretu. Spotyka się dwóch „kolesiów” szkolnych – dresiarz i poseł. Gadu gadu, o tym i o tamtym i ten pierwszy wreszcie pyta drugiego: „A co tam w polityce?”. „Eee tam. Z Putinem mamy problemy…” („?!) „Jabłek naszych nie kupuje, Krym zagarnął”. „To co robicie?”. Poseł opuścił głowę i wyszeptał: „No, wyrażamy głębokie zaniepokojenie…”. „No to chyba Putin nocami nie śpi!” – zakpił dresiarz.

Faktem jest, że budowy białoruskiej atomówki już się „nie odkręci”. Ale można robić naciski, coś w rodzaju szantażu, że jeżeli nie będzie międzynarodowej kontroli bezpieczeństwa budowy, to Litwa ani kupować taniego prądu (a taki na pewno będzie) nie zamierza, ani nie zezwoli na tranzyt. A przecież wówczas Białoruś po prostu udławi się totalną nadwyżką produkcji swojej siłowni.
Tak trzeba ostro stawiać sprawę, a nie „wyrażać głębokie zaniepokojenie”.

A na razie Oliaksandr Łukaszenka śpi głębokim snem z ironicznym uśmieszkiem pod wąsem…