Antysamochodowe zabobony elit

175

Wbrew bajaniom niektórych politologów oraz wszystkich politruków, scena polityczna wcale nie dzieli się na lewicę i prawicę – bo i któż je teraz rozróżni, na podstawie jakich postulatów? Podział ów przebiega wzdłuż linii między rozumem i zabobonem.

Jeden z zabobonów u polityków polega na przekonaniu, że należy obywatelom utrudnić poruszanie się poprzez pozbawienie ich samochodów. Dążą do tego poprzez wymyślanie coraz to nowych danin, haraczy i innych „podatków” na samochody używane, starsze, o określonym napędzie itd. Chcą, by obywatele poruszali się transportem publicznym, który zazwyczaj jest wolniejszy, a skoro czas to pieniądz – również droższy. Nie zauważają, że w ten sposób tworzą kolejną barierę między biednymi i bogatymi, ale tak to jest z zabobonem, że zaćmiewa umysł i kontakt z rzeczywistością.

Co ciekawe, wyznawcy tego zabobonu sami zazwyczaj poruszają się luksusowymi autami, nierzadko na koszt podatników – trolejbus zaś widzieli jedynie z okna rzeczonych luksusowych aut. Jako „elita”, w swoim pojmowaniu, to oni są od decydowania, a nie stosowania nakazów przewidzianych dla społeczeństwa.