I kto tu rządzi?

W Sejmie RL od lat toczy się całkowicie bezowocna dyskusja na temat oryginalnej pisowni nazwisk. Poszczególne partie i posłowie tak zaciekle bronią swoich stanowisk, że można mieć wrażenie, że od wyniku tej dyskusji rzeczywiście cokolwiek zależy.

Tymczasem wygląda na to, że o wiele większy wpływ na rzeczywistość, niż posłowie, mają urzędnicy państwowi. Dyskutują oni co prawda mniej, za to – mają realną władzę. Kiedy chcą – wpisują w dokumentach imię i nazwisko w oryginale, a kiedy zechcą – zmieniają ten zapis.
Alexia Gorecki-Mickiewicz urodziła się na Litwie i w akcie urodzenia bez problemu wpisano jej imię z literką „x” oraz nazwisko Mickiewicz z literką „w”. Dziwić może zatem, ze po 8 latach, przy wymianie dokumentu na nowy, te same litery stały się problemem. Jeszcze bardziej dziwić może orzeczenie Litewskiego Najwyższego Sądu Administracyjnego, który poradził sobie ze sprawą, zobowiązując Urząd Migracyjny do wydania dokumentu z podwójnym zapisem nazwiska – w oryginale i w litewskiej wersji.

Jak widać, urzędnicy i sądy radzą sobie (jak mogą, czy też raczej – jak chcą) z rozwiązywaniem problemów. Może jednak warto by było, żeby kwestie naprawdę ważne dla mieszkańców, uregulowała wreszcie instytucja, która jest do tego powołana. Może wtedy obywatele Litwy nie musieliby tak często procesować się z własnym państwem.