Czy jest co świętować 9 maja?

7 maja naziści oficjalnie podpisali akt kapitulacji i jest to fakt historyczny. Jednak Stalinowi nie wystarczyło, że wojna się skończyła. Chciał, by za zwycięzcę uznawano właśnie jego, stąd sowiecka Rosja i okupowane przez nią narody, a za nią i Rosja putinowska, świętują zakończenie II Wojny Światowej 9 maja. Jednak ta data to nie tylko wyraz historycznego fałszerstwa, dokonanego przez komunistycznego tyrana, ale również i niewysłowionych tragedii.
W Związku Sowieckim po wojnie było ponad 10 milionów inwalidów wojennych, w tym kilkaset tysięcy takich, którzy stracili obydwie ręce i obie nogi. Ślepi, głusi, kalecy i ułomni nie otrzymywali od swojej „sowieckiej ojczyzny” żadnej pomocy, zmuszeni byli do żebrania i kradzieży. Niemieccy weterani otrzymali od swego państwa protezy i sanatoria, a  sowieccy kalecy nie mogli liczyć nawet na wózki inwalidzkie i pomoc lekarza. Ostatecznie „problem” inwalidów wojennych sowiecka Rosja „rozwiązała” w typowy dla siebie sposób — zostali wyłapani przez bezpiekę i powywożeni do obozów, by nie psuli idyllicznego krajobrazu komunistycznego „raju”.
Wojna w Europie skończyła się 7 maja. Nie dla wszystkich jednak była wygraną. 9 maja jest dniem zwycięstwa, owszem, ale zwycięstwa tyranii nad człowieczeństwem.