Bez przesady

Airsoft to gra polegająca na strzelaniu do siebie małymi, plastikowymi kulkami z broni, która zamiast używać amunicji prochowej, miota kulki za pomocą wyrzutni elektrycznej lub przy pomocy sprężonego powietrza. Gra to raczej dla dorosłych – nie tylko dlatego, że kulki zostawiają sińce, ale również z uwagi na cenę takich zabawek, które potrafią kosztować czasem nie mniej niż prawdziwa broń. Istnieją stowarzyszenia airsoftowców, które organizują turnieje i manewry – i inne gry w wojnę.
O tym, iż może to grozić nie tylko wydatkami i sińcami, miała okazję się przekonać grupa airsoftowców pod Niemenczynem, która została wzięta za prawdziwych dywersantów i rozbrojona przez oddział antyterrorystyczny ARAS. Niezorientowany w naturze zabawy postronny powiadomił policję, a ta wysłała elitarną jednostkę – bo broń do airsoftu wyglądała jak prawdziwa.

W dyskusji na temat zajścia przewija się też taki wątek: niektórzy gracze mieli na sobie rosyjskie wzory mundurowe, więc na pewno byli sympatykami Putina i zasłużyli na taki scenariusz. Otóż, scenariusze gry czasem zakładają właśnie różnienie się mundurami. A mundury rosyjskie są po prostu tanie i nie szkoda ich zniszczyć. Czy zatem każdy, kto do zabawy militarnej (albo na budowę?) wkłada ruski mundur, jest ruskim agentem? Bez przesady.