Strzelanie snajperów… we własne stopy

Chłopi i Zieloni rządzący oblecenie Litwą bardzo pragną jak najszybciej rozpocząć spektakularne projekty socjalne. Priorytety to wsparcie rodzin wychowujących dzieci, taka litewska wersja polskiego programu 500+, oraz plan podniesienia emerytur. I jedno i drugie, oczywiście w wypadku ich realizacji, poprawi zarówno sytuację najbiedniejszej części litewskiego społeczeństwa, jak i podupadające rankingi rządzących.

Jest jednak pewien problem. Budżet w obecnym jego kształcie nie daje najmniejszych szans na zrealizowanie tych świetnych pomysłów. To znaczy, nie miał do środowego poranku, gdy przewodniczący sejmu, profesor Viktoras Pranckietis, obwieścił, że trzeba wprowadzić dwa nowe podatki, na samochody i podatek od nieruchomości. Super pomysł. Jeśli obłożyć podatkami każdego właściciela samochodu, mieszkania, domu czy daczy, to można uzbierać całkiem pokaźną kwotę. Stawki podatkowe oczywiście nie muszą być symboliczne. Każdy właściciel auta i dachu nad głową powinien odczuć na własnej skórze, że zrzuca się na szczytny cel – pomoc najbiedniejszym. Nie wiem, jak przekładanie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej wpłynie na obniżenie poziomu ubóstwa i rozwój gospodarki, ale gwarantowane jest, że dla pomysłodawców będzie to ostatnia kadencja w sejmie.