Wielkie wydatki małego człowieka

179

We Francji, gdzie od listopada 2015 roku trwa wprowadzony po atakach terrorystycznych stan wyjątkowy, nowy prezydent Emmanuel Macron zajmuje się rzeczami poważnymi. Wiadomo – kraj boryka się z problemami demograficznymi i gospodarczymi, zagrożeniem terrorystycznym, problemami powodowanymi przez imigrantów, których swoistym symbolem stała się znana i naszym kierowcom ciężarówek „Dżungla” w Calais. Wszystko to wymaga szczególnych środków.
Zapewne tym tłumaczyć należy, iż prezydent Francji w ciągu pierwszych trzech miesięcy swego urzędowania wydał 26 tysięcy euro z pieniędzy podatników na makijaż. Czytelnik zapewne zachodzi w głowę, jak i niżej podpisany – jak i na jaki makijaż można wydać taką kwotę nawet nie w ciągu stulecia istnienia małego miasteczka, a w ciągu trzech miesięcy życia jednego mężczyzny. No, ale my nie mamy do czynienia z takimi problemami, jak Emmanuel Macron. Na niego bowiem wkurzyło się ostatnio 36 tysięcy szefów urzędów, do których wysłał swoje, jako prezydenta, portrety – i do których trzeba kupić nowe ramki, by się odpowiednio prezentowały na ścianach instytucji państwowych.
Poważna sprawa. Do tylu portretów przecież trzeba wyglądać nieskazitelnie – a terroryzm, bieda i przestępczość poczekają. Są ważniejsze rzeczy.