Ile kosztuje ludzkie zdrowie?

Pytanie nie jest retoryczne — należy rzeczywiście się nad tym pochylić, a nawet wyliczyć konkretną wartość. Wszystko to w obliczu protestu rezydentów — jedynej chyba na Litwie grupy zawodowej, która ma jeszcze chęć, by głośno podnosić ropiejące w kraju problemy, zamiast po prostu po cichu wyjeżdżać.
Wycena ludzkiego zdrowia jest jak najbardziej istotna. Skoro rezydent, a więc człowiek po co najmniej pięciu latach studiów, niosący odpowiedzialność za życie i zdrowie znajdujących się w jego pieczy pacjentów, zarabia mniej, niż pracownik salowy w supermarkecie pewnej niemieckiej sieci — to ile to ludzkie zdrowie jest warte? Jeśli salowy popełni błąd czy wykona swoją pracę na „odczep się”? W najgorszym wypadku będą krzywo poukładane produkty na półkach. Jeśli błąd popełni zarabiający 500 euro rezydent — ważą się losy ludzkie. Czy należy zatem rozumieć, że dla systemu zdrowia zdrowie i życie ludzi jest mniej warte, niż dla marketu ziemniaki i banany na półkach? Tak to wygląda.
Ministerstwo (Braku) Ochrony Zdrowia powinno sobie policzyć, ile jest warte życie ludzkie, zamiast się uganiać za alkoholowymi upiorami ministra. I dlaczego dla systemu pacjent, rezydent, lekarz czy pielęgniarka są mniej warci, niż administracja z politycznego nadania? A gdy się to wszystko policzy i przemyśli, należy jak najszybciej zmienić system, dopóki jeszcze jest komu i kogo leczyć.