Efektem liberalnych „reform” jest wzrost przestępczości

160

Na Litwie nietrudno jest dostrzec wzrost przestępczości – niektórzy komentatorzy mówią nawet o powrocie do tendencji z lat 90-tych, kiedy nie było dnia bez zabójstwa. Prasa donosi też o coraz większej liczbie przestępstw szczególnie okrutnych. To szokujące zjawisko było do przewidzenia – do tego prowadzą bowiem liberalne „reformy” przeprowadzane w państwie. Na skutek tych reform, których jedynym celem było zwiększenie „efektywności” i „opłacalności” instytucji, w Wilnie całodobowo działa jeden komisariat policji. Jak w mniejszym miasteczku na dyżurze jest dwóch funkcjonariuszy, a trzeba zawieźć np. pijanego kierowcę do aresztu do większej miejscowości, to komisariat w tej mniejszej na resztę nocy jest zamykany. Funkcjonariusze zarabiają nieproporcjonalnie mało, o pieniądze za przepracowane nadgodziny muszą pisać specjalnie podania, obciąża się ich też biurokracją i źle zaprojektowanymi (ale za to „z przetargu”) systemami komputerowymi. Nic dziwnego, że bandyci, aferzyści, wszelcy wykolejeńcy czują się bezkarnie – państwo bowiem, za sprawą kolejnych „reform”, staje po ich stronie, a nie normalnych obywateli. Cóż, że to ci normalni to państwo utrzymują…