Żałoba po LEU

Muszę przyznać, że tzw. przyłączenie Litewskiego Uniwersytetu Edukologicznego (LEU), czyli faktycznie jego powolna likwidacja, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. I wcale nie dlatego, że jest to koniec szacownej polonistyki.
Fakt, że w kraju niepotrzebna jest uczelnia kształcąca nauczycieli, jest bardzo wymownym i jednocześnie przerażającym obrazem aktualnej sytuacji oświaty na Litwie. Uczelnia miała problemy od dawna, lata jej świetności zapewne minęły. Można mówić o złym sposobie zarządzania, winić władze uczelni, jednak LEU okazał się niepotrzebny głównie dlatego, że szkoła jest dziś tak „zachęcającym” miejscem pracy, że nie ma wystarczająco chętnych na studia pedagogiczne – nawet za darmo, nawet przy braku innych perspektyw… Lepiej iść do zawodówki, wyjechać za granicę, byle nie zostać nauczycielem!
Polonistyki oczywiście żal… Bardziej jednak chyba żal tego, co w latach niepodległej Litwy zrobiono z pozycją nauczyciela w społeczeństwie. W obecnej sytuacji umierającej na naszych oczach polonistyce na LEU wypada więc chyba gratulować, że w tak trudnej rzeczywistości dotrwała do końca. Przy małej liczbie polskich szkół oraz idealistów, którzy chcieli uczyć języka ojczystego, wystarczyło naprawdę na długo.
Ilona Lewandowska