Postpolityka – wyścig bezkarności

310

Jak nazwać sytuację, w której człowiek „uśmierca” własną babcię w niemieckim obozie Auschwitz, mimo iż w rzeczywistości obydwie jego babcie przeżyły wojnę? Nie inaczej, niż świństwem i cynizmem. Mimo to, dokładnie w ten sposób postąpił izraelski liberał Ja’ir Lapid – a złapany na kłamstwie, nie przeprosił ani czytelników swojego twittera, ani nawet własnej rodziny.
Na tym właśnie polega czasem robienie postpolityki – kraść, a jak złapią za rękę, mówić „to nie moja ręka”. Podobnie protestuje przeciw polskiej ustawie, zakazującej kłamania o Holokauście, Ukraina – która sama ma ustawę każącą karać więzieniem tych, kto niedostatecznie pochlebnie piszą o dziejach ukraińskiego nacjonalizmu w czasie II wojny światowej. Protestuje i Francja, która sama swoich Żydów wysłała pociągami do niemieckich obozów – a podkreślić należy, że francuskie „Resistance” nie ukarało ani jednego Francuza za wydawanie swoich współobywateli Niemcom.
Pozornie te protesty i kłamstwa łączy przyjęcie w Polsce nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Lapidowi chodzi jednak o wybory parlamentarne, Francji – o zemstę za to, iż Polska nie kupiła ich śmigłowców dla wojska, a na Ukrainie – pewne środowiska chcą zaostrzyć relacje, by czerpać zyski z pośrednictwa (zupełnie, jak na Litwie). Postpolityka nie zna pojęcia moralności.