Bastys i przyszłość litewskiej konstytucji

Idy marcowe dni w pełni. W sejmie z przyczyn proceduralnych przepadł wniosek o pozbawienie mandatu posła Mindaugasa Bastysa, liberałowie szykują pod parlamentem protest, a Bastys ogłasza, że składa mandat posła z własnej woli.
Aktualny pozostaje jednak temat tego, co należy robić w sytuacji takiej, jak ta. Stosowny organ ustalił, iż Bastys naruszył konstytucję i złamał przysięgę posła, więc, zgodnie z konstytucją, nie może być posłem. Zgodnie też z konstytucją, nad impeachmentem głosuje parlament i by taki wniosek został przyjęty, musi zebrać większość konstytucyjną, czyli 85 głosów. Zupełnie jednak nie wiadomo, co robić, kiedy taki wniosek większości konstytucyjnej nie zbierze. Poseł nie może być posłem, ale sejm go pozostawia na stanowisku. Gdyby Bastys nie ogłosił odejścia, co byłoby wtedy? Głosować do skutku, zabronić mu wstępu do parlamentu? Wszak człowiek byłby zupełnie zawieszony.
Cóż, taka sytuacja pokazuje tylko, że konstytucja tworzona pod konkretne osoby, procedury pisane z myślą o zależnych od sytuacji interpretacjach i ich obchodzeniu, cała ta otoczka do oszukiwania obywateli – są wadliwe i szkodliwe.