Nie budujmy zamków, róbmy politykę

Kiedyś było takie hasło: nie róbmy polityki, budujmy drogi. Na Litwie dróg się nie buduje, za to zamki jak najbardziej. Z pomysłem zbudowania nowego zamku dookoła Wieży Giedymina wyskoczył happener z dyplomem architekta Algirdas Kaušpėdas, który zaprezentował nawet wizualizację swego pomysłu. Nie ma co się dziwić — wystarczy przypomnieć, ile pieniędzy z budżetu wydano na budowę tzw. Zamku Dolnego, do tego sobie wyobrazić, ile z tych pieniędzy przytulili krewni i znajomi królika. Nie dziw, że są chętni na takie budowy za publiczne pieniądze. Pytanie tylko, czy takie budowy wytrzyma sama Góra Zamkowa, która i tak się obsuwa, a jej katastrofalny stan wymusił ogłoszenie państwowej sytuacji nadzwyczajnej. W takim stanie wszystko jedno, czy się będzie budowało zamek, czy kosmodrom.
Zresztą, skoro już koniecznie ktoś chce budować wymyślone przez siebie zamki, to czemu musi się koniecznie z nimi pchać do rezerwatów czy historycznych części miasta, w dodatku za publiczne pieniądze? Jestem pewien, że zamek Kaušpėdasa zyskałby więcej zwolenników, gdyby jego pomysłodawca budował go na kupionej przez siebie działce nieobjętej ochroną i za własne pieniądze. Pierwszy bym mu przyklasnął.