Taksówka-agent? Już nie tylko w filmach

Historia zna przypadki wykorzystania w szpiegowaniu najróżniejszych pomysłów. Były gołębie przenoszące informacje, koty-agenci z wmontowanym podsłuchem i anteną w ogonie, psy-bomby (nie trzeba chyba wskazywać, kto wpadł na taki barbarzyński pomysł?). W filmach o szpiegach zaś można było zobaczyć samochody, w tym i taksówki, naszpikowane techniką i pomagające w szpiegowskim fachu. Teraz je zobaczymy na wileńskich ulicach.
W dzisiejszych czasach taksówka jest potężnym narzędziem do zbierania danych. Zamówiona przez aplikację, opłacona kartą – ma informacje, kto i dokąd jedzie, o jakiej porze. System analityczny może z tego wnioskować o trybie dnia, miejscu zamieszkania, miejscach odwiedzanych czy adresach krewnych i przyjaciół. Nie boisz się, bo nie jesteś nikim ważnym? Ale możesz być albo znać kogoś, kto właśnie jest w centrum zainteresowania służb. A nawet jeśli nie, to ktoś może po prostu kupić takie dane, żeby móc wpłynąć np. na ceny nieruchomości w jakiejś okolicy.
Czy istniejące firmy zbierały takie dane? Można się domyślać, że tak. Teraz jednak na litewski rynek wpuszczona została firma, która przekazywała dane użytkowników rosyjskim służbom i otwarcie to przyznała. To tyle, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w wojnie hybrydowej…