Wszechniszcząca biurokracja stolicy

Biurokracja – z aparatu staje się systemem władzy wówczas, kiedy najważniejsze przestają być efekty działań, a stają się procedury i zgodność z nimi. W Wilnie mamy właśnie doskonały przykład biurokracji jako systemu władzy.
Oto inwestor, który w umowie z miastem zobowiązał się, że na działce ze stadionem wybuduje hotel i nowy stadion, oznajmia publicznie, że stadionu budować nie będzie, bo nie. Mieszkańcy cierpią, nie ma stadionu, a miasto wychodzi na durnia – ale zgodnie z procedurami.
Miały być też baseny w Fabianiszkach i Leszczyniakach. W Fabianiszkach wciąż nieotwarty, w Leszczyniakach prace budowlane zatrzymały się, nikt nic nie wie i za nic nie odpowiada. Stolica europejskiego państwa nie ma basenu, za to procedury są przestrzegane.
W ruchliwym centrum miasta wymyślono zbudowanie budynku i wsadzenie tam wszystkich sądów. W miejscu, gdzie trudno postawić samochód, na blisko pół tysiąca pracowników sądu przewidziano 130 miejsc do parkowania. A jeszcze, jakiś dureń z samorządu publicznie się tym chwali jako dobrym pomysłem. Zapcha się centrum, będą korki jeszcze większe – ale procedurom stało się zadość.
Tylko gdzie w tych procedurach interes publiczny? Bo że rozumu nie ma, to i tak jasne…