Lekcja od nauczycieli

Strajk nauczycieli powadzony przez jeden ze związków zawodowych stanie się najważniejszym wydarzeniem mijającego roku na Litwie. Zresztą, nie tylko roku 2018. I to zupełnie niezależnie od tego, jak się zakończy. Dla naszego kraju jest to wydarzenie bezprecedensowe.

Oczywiście, możemy bardzo różnie oceniać ten strajk. Tak, nauczyciele powinni prowadzić lekcje, być ze swoimi uczniami. Strajk w szkole, a tym bardziej okupacja ministerstwa są działaniami absolutnie nienormalnymi. Co więcej, zajęcie instytucji rządowej jest ewidentnym łamaniem prawa. Ale strajk pedagogów musimy oceniać nie tylko z punktu prawa, a nawet słuszności czy nie słuszności postulatów strajkujących. Ten strajk oznacza, że w naszym wyjątkowo pasywnym społeczeństwie pojawiają się nowe narzędzia do dialogu z władzą. Po 28 latach od pokonania systemu sowieckiego litewskie społeczeństwo wreszcie demonstruje swoją podmiotowość w dochodzeniu socjalnych praw. Strajk jest dobitnym sygnałem, że w jednym z segmentów państwa nie jest dobrze.

Litewscy politycy, niezależnie od przynależności partyjnej, w okresie tych niespełna trzech dziesięcioleci przyzwyczaili się, że społeczeństwo ma głos wyłącznie podczas wyborów. Po nich i do kolejnych wyborów – głos ma wyłącznie władza. Strajkujący nauczyciele dali lekcję zarówno politykom, jak i całej Litwie, że społeczeństwo może mieć głos nie tylko przy urnach wyborczych.