Czyżby troszeczkę lepiej?

108

Na Litwie przez ostatnie kilkanaście lat jednym z najważniejszych mierników sytuacji w państwie był poziom migracji. Co roku po kilkadziesiąt tysięcy naszych współobywateli nogami albo raczej samolotami wyrażało swój stosunek do stanu rzeczy w kraju. Wyniki takiego protestu są katastrofalne. Jeśli na początku lat 90-tych mieszkało nas na Litwie ponad 3,5 mln, to w ubiegłym roku już zaledwie 2,7 mln.

Jednak najnowsze dane departamentu statystyki mówią o pewnym przełamaniu tej negatywnej tendencji. Owszem, bilans pomiędzy imigracją a emigracją nadal jest ujemny, ale wynosi już zaledwie 3,3 tys. mieszkańców. Jest to najlepszy wynik od 2004 roku, od kiedy Litwa jest członkiem UE. Jeszcze w 2017 roku ten bilans wynosił 28 tys.

Nie wszyscy przybywający na Litwę to obywatele Litwy. Z 28 tys. osób, które osiedliły się na Litwie w 2018 roku, tylko 16 tys. to nasi współobywatele. Reszta to przeważnie obywatele Ukrainy, Białorusi i Rosji. Mikro oznaki polepszenia się sytuacji gospodarczej w naszym kraju nie są w stanie zwabić z powrotem setki tysięcy litewskich emigrantów. Poziom życia w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Norwegii nadal na głowę bije poziom życia na Litwie. Jednak dla wielu mieszkańców prosowieckich krajów staliśmy się prawie „Zachodem”, do którego warto wyjechać za „chlebem”.

 

4 KOMENTARZE

  1. Czy Litwa nie boi się napływu emigrantów,sczególnie z Ukrainy,bo to tylko początek ? Przykład Polski nie jest zbytnio budujący dla jej obywateli z punktu widzenia moralnego,socjalnego czy psychicznego,choć pracodawcy polscy są zadowoleni : mniej trzeba płacić !

  2. Dudak, są tutaj tacy komentatorzy co mogą napisać o wielu „korzyściach” z ukraińskiej imigracji:-)

  3. Ten masowy napływ Ukraińców do Polski prawdopodobnie niedługo ustanie, a wielu z nich odpłynie dalej na Zachód, przede wszystkim do Niemiec. Już są pierwsze symptomy tego zjawiska.
    Wygląda na to, że w niedalekiej przyszłości, jeżeli nadal nie będzie wzrastała dzietność polskich kobiet w większym rozmiarze, będziemy musieli sprowadzać gastarbeiterów z dalekiej Azji : Z Indii, Wietnamu, Bangladeszu. Rezerwy wschodnioeuropejskie już się powoli wyczerpują.
    Oczywiście drugi, możliwy wariant rozwoju sytuacji jest taki, że nastąpi kryzys ekonomiczny, zastój i kurczenie się gospodarki. Wówczas znikąd nie będą przyjeżdżać do pracy cudzoziemcy, natomiast Polacy znowu masowo ruszą do krajów lepiej rozwiniętych.

  4. Ali, trzymajmy więc kciuki, żeby jak najwięcej ich wyjechało do bliższych im kulturowo Niemiec. Szczególnie w miastach wojewódzkich już widać duże ilości imigrantów z Bliskiego i Dalekiego Wschodu oraz azjatyckich krajów byłego ZSRR. Rządowe statystki to potwierdzają

Comments are closed.