Książki a myślenie magiczne

196

Niedawno świat obiegło nagranie z jednej z polskich parafii, na którym palone są książki o magii i okultystyczne przedmioty. Komentujący podzielili się na dwa obozy – jedni chwalili walkę z zabobonem, inni zaś załamywali ręce nad faktem palenia książek. „Kto pali książki, będzie palił ludzi” – to często padające w tym kontekście sformułowanie, często towarzyszące zarzutom o zabobonność palących.

Uważam, że walka z zabobonem i ciemnotą – a tym jest niewątpliwie wiara w czary – to rzecz bardzo słuszna, chociaż lepiej byłoby to robić nie w ognisku przy kościele, ale poprzez oddanie książek na makulaturę czy przynajmniej rozpałkę do pieca. Nie sposób jednak nie zauważyć, że u wszystkich tych oburzonych też występuje myślenie magiczne. Myślenie, że jak cokolwiek się wydrukuje i oprawi w okładkę – to staje się to świętością porównywalną do życia ludzkiego. Jest to właśnie ciemnota i zabobon.

Powiedzmy to sobie otwarcie – książka ma wartość przez wzgląd na swoją treść, a nie dlatego tylko, że jest książką. Niektóre książki nie mają wartości innej niż kaloryczna: dzieła Lenina, quasipornograficzne bestsellery lat ostatnich czy biografie polityków pisane za środki publiczne – można wymieniać długo. Książka powinna być nośnikiem wiedzy, a nie obiektem zabobonu.