Tulipanowy ślad nie opuszcza Grybauskaitė

354

Mimo iż niektórzy mogli o niej zapomnieć, trwa nadal jedna z największych spraw korupcji politycznej, jakie trafiły pod obrady sądu, dotycząca wierchuszki Związku Liberałów – jego ówczesnego prezesa, Eligijusa Masiulisa, podejrzewanego o przyjęcie łapówki w wysokości ponad 100 tys. euro gotówką, a obok niego, znanego z antypolskiej ustawy oświatowej, ówczesnego ministra oświaty, Gintarasa Steponavičiusa.

I pojawił się kolejny, ciekawy wątek. Otóż Masiulis zeznał, że podczas spotkań z prezydent Dalią Grybauskaitė (która potajemnie też z nim korespondowała z „anonimowej” skrzynki pocztowej), ta miała go prosić o postaranie się, by w mediach należących do koncernu MG Baltic (m.in. największa telewizja LNK oraz portal alfa.lt) pokazywano ją w pozytywnym świetle, gdyż była wówczas atakowana przez rządzących socjaldemokratów. Sama prezydent odmawia komentowania tych rewelacji w rozpowszechnionym przez swoją rzeczniczkę oświadczeniu.

Sąd będzie miał nie lada zagwozdkę. Wypadałoby sprawdzić, jak była ukazywana Grybauskaitė w mediach koncernu MG Baltic, porównać to z innymi mediami, zbadać, czy rzeczywiście jest różnica. I przede wszystkim – przesłuchać w sądzie Dalę Grybauskaitė. Tylko, czy sąd ośmieli się być w tym wypadku niezależny?