Europa przed wyborem

677

Prezydent Francji krytykuje NATO i blokuje rozszerzenie Unii, jednocześnie wdzięcząc się do Putina i Chin.

Zachowanie Emmanuela Macrona wskazuje na prawdziwe problemy, jakie stoją przed Unią Europejską, a tak naprawdę przed starą Unią, gdyż nowi członkowie traktowani są jak protektoraty, a ich prawa – systematycznie ograniczane np. za pomocą TSUE. Wewnątrz Unii ujawnił się konflikt między Francją a Niemcami. Początkowo Macron chciał uzyskać zgodę Merkel na stworzenie funduszu unijnego, m.in. kosztem nowych członków, który posłużyłby do finansowania inwestycji we Francji. Obecnie blokuje rozszerzenie Unii, gdyż słusznie uważa, że nowi członkowie podporządkują się Niemcom.

Gdyby doszło do osłabienia RFN, jedną z konsekwencji byłoby szukanie przez państwa naszego regionu, które nie związały się z USA, protekcji Niemiec lub Francji. Jednocześnie Niemcy i Francja dążą do zniesienia sankcji wobec Rosji i ścisłej współpracy gospodarczej, co jest warunkowane neutralizacją Europy Wschodniej i pozostawieniem Krymu Rosji. Narasta konflikt Niemiec i Francji ze Stanami Zjednoczonymi, czego dowodem jest wojna handlowa. Jej ostatnim przejawem była zapowiedź podniesienia amerykańskich ceł na wino i sery francuskie w odwecie za francuski podatek nałożony na Google’a. O ile Niemcy dążą do stania się redystrybutorem rosyjskiego gazu w Europie, o tyle USA chcą zastąpić gaz rosyjski własnym, by nie dopuścić do uzależnienia Europy od Rosji.

Co więcej, prezydent Trump poparł brexit i z chęcią widziałby osłabienie Unii. Przed Europą stoi więc wybór: albo kompromis między USA i Niemcami i powstanie bloku euroatlantyckiego, albo budowa wspólnej przestrzeni od Lizbony do Władywostoku, czyli w praktyce podporządkowanie Europy Rosji i próba całkowitego wyeliminowania wpływów amerykańskich. Europa jest za słaba i zbyt wewnętrznie podzielona, by mogła stworzyć blok niezależny jednocześnie od USA oraz od Rosji i Chin. Jeśli Stany Zjednoczone postanowią nie wycofywać się z Europy, w odpowiedzi na współpracę starej Europy z Rosją i konflikt interesów gospodarczych z nią, będą zmuszone szukać bliższej współpracy z państwami naszego regionu. A w konsekwencji to my musimy rozbudować siły zbrojne, by być w stanie razem z Amerykanami gwarantować bezpieczeństwo regionu i odstraszać Rosję przed działaniami destabilizacyjnymi. Czy decyzje, które stoją przed Unią, są przedmiotem dyskusji w państwach naszego regionu?

Jerzy Targalski


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 50(243) 21/12/ 2019-03/01/2020