Nie prezydencka, nie parlamentarna

473

Końcówka roku minęła na Litwie w atmosferze sporu o ministra komunikacji, Jarosława Narkiewicza. Ośrodek prezydencki chce go usunąć ze stanowiska, zaś koalicja rządząca i premier chcą go na tym stanowisku pozostawić.

Premier Saulius Skvernelis powiedział, że Litwa nie jest republiką prezydencką – co wywołało rozkomentowanie się politologów, że Litwa ma ustrój mieszany, zwany półprezydenckim, a więc nie do końca jest republiką stricte parlamentarną. Całą tą akademicką dyskusję można zignorować, bo nijak się nie ma do rzeczywistości. Zwana też krainą szwagrów, Litwa ma bowiem w istocie inny ustrój – jest to dyktatura urzędników.

O takim charakterze naszego kraju świadczy sprawa tabliczek z zielonymi strzałkami skrętu w prawo, które od 1 stycznia miały zostać usunięte. I zostały, powodując korki i niedogodności – ale przecież „tak nakazuje dyrektywa Unii Europejskiej”! Rzecz w tym, że nie nakazuje, bo nie ma takiej dyrektywy. Jest rozporządzenie ministerstwa komunikacji z 2014 r. wdrażające dyrektywę o fotelikach dziecięcych – do której jakiś ministerialny urzędnik dopisał punkt o usunięciu zielonych strzałek ze świateł.

Jak się okazało, że to bez sensu – to nadal ministerstwo zapowiada, że trzeba tej samowoli i głupoty przestrzegać, zaś każde skrzyżowanie rozpatrzy indywidualnie. Nic zatem u nas nie znaczy ani prezydent, ani premier, ani samorządy – nad nimi jest władza uprawiających samowolę ministerialnych urzędasów, którzy nie ponoszą za nic żadnej odpowiedzialności.
Rajmund Klonowski