Świat według noblistki

249

Laureatka literackiej Nagrody Nobla, Olga Tokarczuk, powiedziała niedawno: „Tam, gdzie religia się miesza do życia ludzi, tam rodzi najwięcej bólu, cierpienia, wykluczenia”. Dodała, że „trzeba poskromić potrzebę religijną, chociażby po to – w tej sytuacji bardzo gorącej na świecie – żeby stać się niezależnym od dogmatów, które nie radzą sobie w nowej, skomplikowanej sytuacji”.

Jej zdaniem religia jest współczesnemu człowiekowi zupełnie niepotrzebna, a nawet szkodliwa. „Żadna z religii nie może być traktowana jako rodzaj recepty na przyszłość człowieka”, stwierdziła noblistka. Ciekawe, że dokładnie tak samo uważali Lenin, Stalin, Mao, Pol Pot czy Kim Ir Sen, a wszędzie tam, gdzie wcielano w życie ich idee, czyli eliminowano religię w imię szczęścia ludzkości, dochodziło do największych zbrodni. Wiele o edukacji historycznej Olgi Tokarczuk mówi jej wypowiedź dotycząca dziejów Polski: „Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”.

Nie wiem, z jakich źródeł czerpała swoją wiedzę noblistka, ale Polacy nigdy nie mieli własnych kolonii, a większość z nich ani nie posiadała niewolników ani nie mordowała Żydów. Co ciekawe, dokładnie te same bzdury powtórzył w swojej sztokholmskiej laudacji na cześć noblistki członek Akademii Szwedzkiej Per Wästberg, dodając, iż Tokarczuk głosi „niewygodne prawdy” na temat „kolonializmu i antysemityzmu” Polaków „nawet pod groźbą śmierci” – tak jakby próbowano ją zabić za nieprawomyślne poglądy. Wkrótce po odebraniu nagrody pisarka spotkała się w jednej z dzielnicowych bibliotek w Sztokholmie z dziećmi. Oświadczyła im, że wstydzi się za Polskę, ponieważ jej kraj nie przyjął kilka lat temu fali imigrantów. To niejedyna rzecz, jakiej wstydzi się noblistka. Niedawno stwierdziła: „Granica między człowiekiem a zwierzęciem jest postawiona w sztuczny sposób”. To doprowadziło ją do przekonania, że „za 50 lat będziemy wstydzili się, że jedliśmy mięso”. Podobnych jej wypowiedzi znajdziemy mnóstwo. W ich świetle Nobel dla Tokarczuk staje się całkowicie zrozumiały. Wybitniejszych pisarzy na świecie jest bowiem znacznie więcej. O nagrodzie decyduje dziś jednak nie tylko literacka klasa, lecz także zestaw poglądów.

Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 2(4) 11-17/01/ 2020