Uczmy się naszych przyjaciół Węgrów!

99

Historyczna przyjaźń węgiersko-polska ma swoje piękne epizody. Legendarny powstaniec listopadowy, twórca polskich wojsk rakietowych Józef Bem, był też przywódcą Węgrów w Wiośnie Ludów 1848 r., brutalnie stłumionej przez rosyjską interwencję.

Wspólna walka przeciw rosyjskiej inwazji w 1920 r., Węgrzy pomagający powstańcom warszawskim czy solidarność polsko-węgierska w obliczu sowieckiej niewoli w roku 1956 – to jedne z bardziej znanych i najpiękniejszych kart wspólnej historii. Powiedzenie „Polak, Węgier – dwa bratanki” funkcjonuje również w języku węgierskim, a mamy też sporo wspólnych słów, takich choćby jak… szabla. Ale już mniej znane są powody podobieństw genetyki dwojga narodów, wspólnego słownictwa dotyczącego terminologii kuchennej czy polskiego uwielbienia dla węgrzynów – i nie pomaga nawet, że parlamenty Polski i Węgier ogłosiły 23 marca Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.

A chociaż między Polską a Węgrami leży geograficznie Słowacja, to po prawdzie przecież i Słowaków mało znamy. Ze względu na pandemię koronawirusa odwołano coroczny wyjazd Klubów „Gazety Polskiej” do Budapesztu w dniu święta narodowego, rocznicy Wiosny Ludów. To jednak nie powinno stać na przeszkodzie, byśmy – korzystając z kwarantanny – dokształcili się z zakresu wspólnej historii. Można oglądać „Koronę królów” (dostępną na vod.tvp.pl, także z Litwy!), można sięgnąć po lektury na temat Wiosny Ludów, a ambitni mogą spróbować pouczyć się języka węgierskiego. Każdy zaś może wysłać list z pozdrowieniami i życzeniami do znajomego Węgra czy choćby węgierskiej placówki dyplomatycznej – kraj nad Dunajem nie tylko bowiem boryka się z epidemią, jak my wszyscy, ale też od lat znajduje się na pierwszej linii frontu kryzysu migracyjnego.

A z czasem, kto wie, może i przyjdą inne wnioski, jak już zaraza minie i można będzie znów realizować marzenia… Że na narty można pojechać w Tatry, a zamiast nad Adriatyk – nad Balaton? I bliżej, i swojściej. Póki jednak zostaje nam tylko siedzenie w domu i snucie marzeń, uczmy się naszych przyjaciół Węgrów. Łączy nas więcej niż tylko geopolityka wspólnego tkwienia między Rosją i Niemcami, bo charakter i dzieje. A także chyba pewna przekora, bez której byśmy nie przetrwali jako narody.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 12(34) 21-27/03/ 2020