Aaa, kotki dwa, prezydenci obydwa…

100

Prezydenta USA Donalda Johna Trumpa i jego białoruskiego odpowiednika – Alaksandra Ryhorawicza Łukaszenkę – łączy cecha, jak w tej dziecięcej kołysance. Tyle, że po ich niektórych spektakularnych wypowiedziach, to zwykłemu człowiekowi wcale nie jest do snu, a raczej do śmiechu nerwowego.

Otóż w sobotę na Białorusi zorganizowano ogólnokrajowe, społeczne sprzątanie pod hasłem „Subotnik na wojskowych cmentarzach”. Nie, nie był to falstart zaduszkowy, a przygotowania do majowej 75. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem. Czyli należy posprzątać, podkleić, podmalować groby ludzi, którzy zginęli w II wojnie światowej. Łukaszenka mówi, że raz, to szlachetne, a dwa, że i zdrowe, bo na świeżym powietrzu odstrasza się koronawirusa. W telewizji widać było, że robiono to bez maseczek ochronnych. No bo co? Zmarli zarażą?

Z kolei niedawno Trump publicznie zastanawiał się, czy wstrzykiwanie do organizmu chorych na COVID-19 środka dezynfekującego nie pomogłoby w „odstraszeniu wirusa”. Kilka dni później już wypierał się swego pomysłu, mówiąc, że taką wypowiedzią chciał sprowokować dziennikarzy, by więcej uwagi zwracali swoim odbiorcom na mycie rąk…
P.S. Nieoficjalna informacja z litewskich sklepów – pijaczkowie na taki pomysł jeszcze nie wpadli. Chcą żyć, ale z innym półlitrem…