Morowy maj nie musi być nieudany

24

Rząd ogłosił, że kwarantannę utrzyma co najmniej do końca maja, chociaż już ją bardzo łagodzi. I chociaż nadal trudno jeszcze mówić o całkowitym powrocie do normalności, to maj wcale nie musi być przez to nieudany.

Jeśli nie ma możliwości udania się na Mszę św. do kościoła, to zostają nabożeństwa majowe, tradycyjnie odbywające się przy jakże licznych na Wileńszczyźnie krzyżach i przydrożnych kapliczkach, często mających bardzo bogate historie i trwających także w okresie sowieckiej okupacji, która chorobliwie zwalczała przejawy pobożności wśród ludzi. Co ciekawe, wiele krzyży i kapliczek powstało właśnie w czasach historycznych epidemii, przy nich się modlili o zdrowie i przeminięcie zarazy nasi przodkowie.

Czas wolny także nie musi być spędzany wyłącznie w czterech ścianach. Są przecież ciągle działki, ogródki i ogrody, w których można się cieszyć nie tylko słońcem i świeżym powietrzem, ale także i owocami swojej pracy, nawet jeśli to rośliny tylko jednoroczne. Jeśli zaś ktoś może się cieszyć plonami własnych jabłoni, gruszy, pigwy czy derenia, to mówić może o prawdziwym szczęściu. Nie wspominając już o winoroślach, porzeczkach czy wiśniach. A jak się już znudzi jeść owoce prosto z ogrodu, to ileż możliwości dają w kuchni: i dżem, i nalewkę, i marmoladę, i powidła, i wino, i soki, sosy tudzież inne przetwory na resztę roku z nich przygotować można.