Pomagać – z głową

159

„Solidarność” – w dobie pandemii pojęcie to nabiera szczególnego znaczenia. Bez tej międzyludzkiej mielibyśmy na pewno o wiele więcej ofiar wirusa – nie tylko na skutek samej choroby, ale też izolacji, głodu, braku dostępu do leków czy innych środków.

Ale nie mniej ważna jest też ta na poziomie międzynarodowym – zwłaszcza, że na pozytywne wyniki jej działania nie trzeba długo czekać. Dobrym przykładem jest Polska – na początku roku, staraniem prywatnych podmiotów, wysłano transport maseczek medycznych do Chin, zaś po wybuchu choroby w Polsce, pomoc z Chin pojawiła się również. Akty solidarności owocują po wielokroć – żadna bankowa inwestycja nie przynosi takiego oprocentowania.

Czasem jednak pomoc może budzić więcej pytań, niż wdzięczności. Tu przykładem może być Rosja, która wysłała do USA „pomoc” w postaci wentylatorów płucnych, które, jak się okazało, w Rosji wywoływały pożary i spowodowały śmierć pacjentów. Co więcej, wyszło później na jaw, że za tą „pomoc” zapłacili sami Amerykanie. Innym przykładem jest pomoc finansowa USA dla zniszczonego trzęsieniem ziemi Haiti kilka lat temu – niewiele z przekazanych środków wówczas dotarło do potrzebujących, duża część znalazła się na kontach organizacji „organizujących” pomoc, w rajach podatkowych.

Litwa ogłosiła właśnie przekazanie 100 000 euro na potrzeby medyków w stanie Pensylwania w USA, walczących z koronawirusem. To ma prawo budzić słuszne oburzenie obywateli naszego kraju, w którym medycyna czy straż pożarna są notorycznie niedofinansowane. I ma prawo budzić pytania, jaka część tych pieniędzy rzeczywiście trafi do medyków, a jaka może trafić do korupcjonerów? Pomagać trzeba, ale z głową – i z pełną otwartością.