Sto świętych lat

146

Od ponad 20 lat mieszkam między Kalwarią Zebrzydowską a Wadowicami. Zalesione pagórki, piękny klasztor bernardynów górujący nad Kalwarią (jedno z najbardziej znanych sanktuariów w Polsce i cel tysięcy pielgrzymów) oraz człowiek, który miejsca te uosabia: Święty Jan Paweł II, a przed październikiem 1978 r. – Karol Wojtyła.

Urodzony 100 lat temu w Wadowicach, tamże stawiający swoje pierwsze kroki w edukacji. Od najmłodszych lat z rodzicami pielgrzymował do niedalekiej Kalwarii Zebrzydowskiej, by pokłonić się cudownej Matce Bożej Kalwaryjskiej. Jak się okazało – Karol Wojtyła miał talenty literackie. Pisał dojrzałe teksty dramatyczne oraz wiersze. Był też dobrze zapowiadającym się aktorem – jeszcze przed wojną, gdy uczył się w wadowickim gimnazjum, należał do kółka teatralnego, a w okresie okupacji hitlerowskiej występował w nielegalnym krakowskim teatrze, prowadzonym przez Mieczysława Kotlarczyka. W czasie wojny pracował jako prosty robotnik w krakowskich kamieniołomach (wydobycie wapnia) oraz w zakładzie oczyszczania wody.

W 1942 r. postanowił wstąpić na ścieżkę służby Bogu – dzięki metropolicie krakowskiemu, księciu kard. Adamowi Sapiesze, rozpoczął studia na tajnym Metropolitarnym Seminarium Duchownym w Krakowie. Na kapłana został wyświęcony w listopadzie 1946 r., po czym udał się na studia zagraniczne. Pierwszą parafią przyszłego papieża była Niegowić koło Gdowa (moje poprzednie miejsce zamieszkania leżało akurat w gminie Gdów). I tak, krok po kroku młody kapłan zostaje najpierw biskupem krakowskim, arcybiskupem, po czym w 1967 r. otrzymuje nominację kardynalską z rąk ówczesnego papieża Pawła VI. Jako gospodarz archidiecezji krakowskiej charakteryzował się wielką energią i aktywnością. Ciągle w drodze, wizytuje nawet najmniej znaczące parafie i klasztory swojej diecezji. Nauka religii w komunistycznej Polsce nie była co prawda przez władze zabroniona (w odróżnieniu od sytuacji w ZSRS), jednak odbywała się nie w szkołach jak obecnie, lecz w domach parafialnych lub wynajętych przez rodziców salach. Chodząc do szkoły podstawowej w Zagórzanach, raz w tygodniu uczęszczałem po zajęciach szkolnych na religię. Dwa lub trzy razy kard. Karol Wojtyła wizytował lekcje religii, w których uczestniczyłem. Zawsze pogodny, wesoły i wyrozumiały. A potem był rok 1978, wielka radość z wyboru Polaka na papieża, który odmienił Polskę i Świat. Dał nam nadzieję.


Piotr Hlebowicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 22(62) 30//05-05/06/2020