Czy Litwa broni wolności mediów?

127

7 czerwca my, dziennikarze, mamy swoje święto. Tego dnia w 1950 r. została ustanowiona konstytucja Międzynarodowego Stowarzyszenia Prasy. Na pamiątkę wydarzenia obchodzony jest międzynarodowy Dzień Wolności Prasy.

Z wolnością prasy w różnych zakątkach świata jest różnie. Są państwa, w których działa oficjalna cenzura. Są też kraje, w których dziennikarzy po prostu się zabija. My, dziennikarze na Litwie, na szczęście takich problemów już od dawna nie mamy. Państwowa cenzura de facto została zniesiona już w ostatnich latach rządów sowieckich. A ostatniego mordu na dziennikarzu (Vitasie Lingysie) w naszym kraju dokonano w 1993 r. Dzisiaj z wolności mediów mogą się cieszyć wszyscy: czytelnicy, widzowie, słuchacze, no i sami dziennikarze. Każdy może znaleźć medium wedle własnych poglądów i upodobań. Jednak czy w międzynarodowy Dzień Wolności Prasy możemy z ręką na sercu powiedzieć, że media na Litwie są absolutnie wolne i niezależne?

Oczywiście, trudno wysuwać zarzuty wobec litewskiego prawa prasowego. To jest na poziomie standardów europejskich. Dzisiaj problem niezależności mediów tkwi zupełnie w czym innym. Trzeba powiedzieć wprost – media na Litwie są wyjątkowo biedne. Pierwszy mocny cios w finansową niezależność mediów został zadany podczas kryzysu gospodarczego w latach 2008–2010. Wówczas mnóstwo reklam i ogłoszeń po prostu „uciekło” do internetu, na wyspecjalizowane strony ogłoszeniowe oraz do kilku największych portali. I już nigdy stamtąd w pełnym wymiarze do reszty mediów nie wróciło, skutkiem czego przeważająca większość mediów w naszym kraju po prostu balansuje na pograniczu – być albo nie być. Koronawirus wyrządził w budżetach litewskich redakcji jeszcze większe spustoszenie. W tych warunkach nawet najbardziej wpływowe media na Litwie mogą paść łatwym łupem tych, którzy rzuciwszy nawet mniej niżeli 30 srebrników, zaczną wpływać tym samym na polityczną i gospodarczą sytuację w kraju. Aby zapobiec podobnym sytuacjom, w wielu krajach europejskich, np. we Francji i Włoszech, od dawna państwo wspiera finansowo swoje media. I nie jest to wsparcie symboliczne. Ponadto rządy tych państw nie płacą mediom za to, żeby dobrze o nich pisały. To jest po prostu finansowa obrona własnych, krajowych mediów. 2020 na Litwie powinien stać się rokiem, w którym państwo zacznie realizować politykę obrony wolności mediów.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 23(65) 06-12/06/2020