Potępienie Paganiniego

258

Niedawno, 27 maja, obchodziliśmy 180. rocznicę śmierci Niccola Paganiniego. Genialny skrzypek i kompozytor zmarł w roku 1840 w Nicei (na terenie ówczesnego Królestwa Sardynii) w wieku 58 lat.

Tamtejszy biskup Domenico Galvano odmówił katolickiego pogrzebu muzykowi, powołując się na Kodeks prawa kanonicznego, który zabraniał kościelnego pochówku apostatom, heretykom, schizmatykom oraz zatwardziałym grzesznikom. To sprawiło, że zmarły artysta stał się patronem XIX-wiecznych włoskich antyklerykałów, którzy walczyli z papiestwem, zwłaszcza członków masonerii. Popularna legenda mówiła, że muzyk zawarł pakt z szatanem, który w zamian za duszę uczynił go wirtuozem skrzypiec. W 2013 r. powstała nawet filmowa biografia artysty pt. „Paganini: uczeń diabła”. Rzeczywiście, muzyk nie był wzorem cnót chrześcijańskich. Słynął jako hulaka i hazardzista.

Żył z kobietą, z którą miał nieślubne dziecko. Nie był jednak wrogiem chrześcijaństwa. Czarna legenda wynikała głównie z aury tajemniczości, jaką wokół siebie roztaczał. Ubierał się na czarno, był przeraźliwie chudy, miał długie, pająkowate wręcz palce i trupio bladą twarz. Na skutek zażywania rtęci, którą wówczas stosowano jako lekarstwo na kiłę, stracił wszystkie zęby. To spowodowało, że nos i podbródek zbliżyły się do siebie jak u starszych osób pozbawionych protez. Na dodatek postępująca gruźlica wywołała u niego martwicę szczęki. Dlatego słuchaczom wydawało się, że widzą przed sobą upiora, który grał na skrzypcach w sposób niedościgły dla innych. Nie mógł im nic powiedzieć, ponieważ stracił głos, a tylko jego syn Achille umiał czytać z bezdźwięcznych ust ojca. W prywatnej korespondencji Paganini wielokrotnie dawał wyraz swemu przywiązaniu do katolicyzmu. Dbał o wychowanie religijne Achillego, zajmując się przygotowaniem go do pierwszej komunii świętej. W 1827 r. został odznaczony przez papieża Leona XII Orderem Złotej Ostrogi. W testamencie polecił, by ojcowie kapucyni odprawili za jego duszę sto mszy świętych. Dlaczego więc odmówiono mu katolickiego pochówku? Otóż ks. Pietro Caffarelli, który przed śmiercią odwiedził Paganiniego, by wysłuchać jego ostatniej spowiedzi, źle zinterpretował gesty schorowanego i niemogącego mówić muzyka. Odebrał je jako odmowę pojednania z Bogiem i przekazał to biskupowi, który zakazał pochowania skrzypka w poświęconej ziemi. Ta pomyłka ciąży nad biografią Paganiniego do dziś.


Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 24(68) 13-19/06/2020